Niszczysz swoją pralkę na własne życzenie? Poznaj grzechy główne domowego prania
Sprawdź dostępne terminy
Kupując nową pralkę, liczymy na to, że posłuży nam przynajmniej przez dekadę. Tymczasem serwisy naprawcze pękają w szwach od sprzętów, które mają zaledwie 3-4 lata i nadają się już tylko na złom. Kto jest winny? Producenci i legendarne „planowane postarzanie produktu”? Czasami tak, ale w ogromnej większości przypadków winę ponosimy my sami. Codzienna eksploatacja pralki pełna jest drobnych, z pozoru niewinnych nawyków, które działają na mechanizm jak powolna trucizna.
Wystarczy wyeliminować cztery najpopularniejsze błędy, by uchronić się przed przedwczesną usterką pralki i zaoszczędzić tysiące złotych na wizytach serwisantów.
Spis treści
- Zamykanie drzwi od razu po praniu – inkubator dla grzyba
- Monety, wsuwki i fiszbiny, czyli brak kontroli kieszeni
- Ignorowanie pierwszych objawów, czyli „jakoś to będzie”
- Nadmierne używanie płynów do płukania tkanin
Zamykanie drzwi od razu po praniu – inkubator dla grzyba
To chyba najczęstszy widok w polskich łazienkach: cykl prania się kończy, wyciągamy wilgotne ubrania, po czym z impetem zatrzaskujemy drzwiczki pralki, żeby zachować estetyczny porządek. To gigantyczny błąd! Wewnątrz bębna i w zakamarkach gumowego fartucha zostaje mnóstwo wody. Zamykając szczelnie drzwi, tworzysz tam idealne warunki dla rozwoju pleśni, grzybów i bakterii. Wilgoć nie ma jak odparować, guma zaczyna czernieć, a z pralki zaczyna śmierdzieć stęchlizną. Zostawiaj uchylone drzwi oraz lekko wysuniętą szufladę na proszek na przynajmniej kilka godzin po każdym praniu.
Monety, wsuwki i fiszbiny, czyli brak kontroli kieszeni
Kto z nas nie wrzucił do bębna spodni bez uprzedniego sprawdzenia kieszeni, niech pierwszy rzuci kamieniem. Tymczasem luźne monety, klucze, metalowe spinki do włosów czy legendarne już druty z biustonoszy (fiszbiny) to najwięksi wrogowie plastikowego zbiornika. Podczas wirowania na wysokich obrotach te małe przedmioty potrafią z impetem przebić się przez otwory w bębnie i wpaść pod spód. Tam potrafią rozerwać plastikową obudowę, zablokować pompę odpływową lub owinąć się wokół grzałki. Taka awaria pralki często kończy się całkowitą kasacją sprzętu, bo koszt wymiany zbiornika bywa nieopłacalny.
Ignorowanie pierwszych objawów, czyli „jakoś to będzie”
Pralka podczas wirowania zaczyna dziwnie rzęzić, stukać albo przesuwa się po całej łazience? Większość osób ignoruje te sygnały, dopóki z urządzenia nie wyleje się woda. Głośna praca przy wysokich obrotach to najczęściej znak, że kończą się łożyska. Jeśli wymienisz je od razu, naprawa zamknie się w rozsądnej kwocie. Jeśli będziesz zwlekać, uszkodzone łożysko doprowadzi do pęknięcia osi bębna i zniszczenia silnika. Podobnie jest z wibracjami – skacząca pralka niszczy amortyzatory i wewnętrzne zawieszenie w ułamku sekundy.
Nadmierne używanie płynów do płukania tkanin
Płyny zmiękczające sprawiają, że ubrania pięknie pachną, ale dla samej pralki są koszmarem. Mają one gęstą, tłustą konsystencję. Pralka nie jest w stanie dokładnie wypłukać ich z układu przy użyciu zimnej wody. Ten tłusty osad oblepia zewnętrzną stronę bębna, rury i czujniki poziomu wody, tworząc idealną pożywkę dla bakterii. Z czasem osad twardnieje i zamienia się w czarną, mazistą substancję, która brudzi ubrania.
Podsumowanie
Nierówno upieczony placzek albo dziwne zachowanie pralki to rzadko kwestia złego losu – zazwyczaj stoi za tym konkretna usterka lub lata drobnych zaniedbań. Zanim spisz sprzęt na straty, poświęć dwie minuty na szybką diagnozę i przegląd podstawowych elementów. Często okazuje się, że zamiast wydawać tysiące złotych na nowe AGD, wystarczy drobna naprawa lub zmiana nawyków, by urządzenia w domu działały sprawnie i bezawaryjnie przez kolejne lata.
